Jest to oczywiście najnowsza odsłona kultowej niemal bajki Shrek. Tym razem mamy do czynienia z poszukiwaniem przez głównego bohatera, czyli Shreka oraz jego kompanów Osła, i Kota w Butach prawowitego następcy tronu, na którym ma zasiadać Shrek. Ogr oczywiście nie ma zamiaru być władcą i pragnąc zrzucić z siebie ten ciężar postanawia odnaleźć Króla Artura. Trzecia część Shreka owszem bawi, daje odprężenie podczas oglądania, ale mimo wszystko można odnieść wrażenie, że jest to już powielanie pewnego schematu. Po raz kolejny wychodzi tu prawidłowość, że jednak pierwsza część, to ta najlepsza, a z każdą kolejną coś się gubi, coś się zaciera, widz zaczyna odnosić wrażenie, że gdzieś, kiedyś już to widział w podobnym wydaniu.
Kolejny film opowiadający o superbohaterze ratującym ludzi. Tyle tylko, że tym razem superbohaterem staje się – pijak. Zwykły pijaczyna śpiący na ulicy który mimo wszystko posiada supermoce. Postać odgrywana przez Willa Smitha jeżeli pomaga ludziom to robi to w sposób nieudolny. Przynajmniej na początku. Przez co miasto zamienia się w jednej chwili w istną ruinę. Superbohater w jednej ze scen zawiesza na przykład samochód – pickupa – na jednej z anten na wieżowca. Film ten należy zdecydowanie zaliczyć do Hollywoodzkiej superprodukcji która ma na celu ucieszyć szeroką publikę i zapewnić jak najwięcej zabawy, śmiechu, a wszystko doprawione jest efektami specjalnymi tak, żeby w kinach ładnie wyglądało. Nie mniej jeżeli nie mamy czego oglądać, to ten film się sprawdzi.
Jest to czystej krwi angielska komedia nasączona typowo mglisto angielskim humorem który jest dla jednych wyniosły i dosyć sztuczny, dla drugich jest on niepowtarzalny. Mimo wszystko jeżeli ktoś lubi żarty w stylu Cyrku Monty Pythona to ten film jest jak najbardziej dla niego, szczególnie że w roli głównej zobaczymy odtwórcę wielu ról właśnie ze wspomnianego wyżej Cyrku Monty Pythona czyli popularny John Cleese. Film jest jedną wielką perypetią dyrektora szkoły który ma obsesję na punkcie punktualności i który wyjeżdża na bardzo ważną konferencję. Zdarza mu się jednak pomylić pociąg co w konsekwencji prowadzi do bardzo wielu ciekawych wydarzeń. Film jak najbardziej godny polecenia.
Jest to kolejna bajka która wypłynęła na ekrany kin. Tym razem przenosimy się wraz z jej głównymi bohaterami w odległe lasy w poszukiwaniu zaginionego jamnika. Głównymi bohaterami jest niedźwiedź i malutka sarna płci męskiej. Podczas podróży w poszukiwaniu psa spotykają ich różne perypetie które potrafią rozbawić widzą, choć muszę przyznać, że w dużej części raczej tego młodszego widza. Bajka nie jest bowiem nasycona żartami które są przeznaczone dla szerokiego spektrum publiki. Owszem ogląda się przyjemnie lecz takiej zabawy jak przy Shreku czy Madagaskarze mieć raczej nie będziemy, a przynajmniej ja nie miałem. No chyba, że to oznacza, że to ja się już starzeję i wymagałoby abym przestał śledzić świat kreskówek.
Kolejny film z aktorem który jest wszystkim znany i zalicza się do tych których widz raczej lubi. Czyli dobry aktor wcielający się w rolę dobrego bohatera. W filmie „Siedem dusz” główną rolę odgrywa Will Smith. Fabuła filmu opiera się na człowieku który jest poborcą podatkowym, a raczej jest nim pozornie, choć tego nie chciałbym zdradzać, w każdym razie, szuka on osób którym może pomóc w jakiś sposób aby sam przed sobą odkupić życie ludzi których zabił w wypadku samochodowym, zabijającym przy tym swoją ukochaną. Muszę przyznać, że podchodziłem do tego filmu raczej z dystansem, ale na szczęście miło się rozczarowałem. Otóż film ma niebanalną fabułę i jak na Hollywood to „niehollywoodzko” się kończy, Nie chcę zdradzać szczegółów więc jedynie zachęcam do oglądania.
Kilka miesięcy temu zdobyłem film opatrzony właśnie tym tytułem, czyli „2012”. Przeświadczony o tym, że jest to nagłaśniany hit kinowy zacząłem go oglądać. Początkowe sceny niby mówiły mi o tym, że ‘coś tu jest nie tak’ jednak postanowiłem dać mu szanse – a nuż sytuacja się rozwinie. I faktycznie, film się rozwijał, a ja otwierałem coraz mocniej oczy, a muszę przyznać że oglądałem go o dosyć późnych godzinach nocnych. Pech chciał, że otwierałem oczy ze zdumienia, że ktoś zdecydował się wypuścić spod swoich skrzydeł taki kicz, tandetę i szmirę, z drugiej strony wykrzywiałem twarz w grymasie i bólu traconego czasu. Tragiczna gra aktorska podparta idiotycznymi efektami specjalnymi była gwoździem do trumny tego paszkwilu. Pragnę zatem ustrzec wszystkich tych którzy mogą natrafić na ten film zmyleni tytułem. Różnią się datą produkcji. Uważajcie!
The Fountain, czyli w polskiej wersji językowej „Źródło” jest bardzo metafizycznym, metaforycznym i obrazowym filmem. Motywem przewodnim filmu jest walka głównej bohaterki oraz jej męża z jej nieuleczalną chorobą. Jej mąż próbuje odnaleźć lek który pozwoli na uleczenie jego ukochanej, której pozostało niestety bardzo mało czasu. Podczas gdy on walczy z choroba, ona pisze powieść która staje się jakby drugim tłem dla całej opowieści. Film jest z jednej strony wzruszający, a z drugiej strony jest to metafizyczna opowieść o przebyciu drogi jaką przechodzi para dwojga kochających się ludzi w obliczu zbliżającej się śmierci. Film ten polecam zdecydowanie tym którzy mają ochotę na chwilę refleksji.
Film ten jest opowieścią o życiu rodziny, a raczej o zmianie jej trybu życia w momencie kiedy dzwoni telefon i bohaterowie dowiadują się, że jeden z rodziców zginął w wojnie na bliskim wschodzie. Mówiąc jeden z rodziców mam tu na myśli – trochę przewrotnie – matkę dzieci i żonę głównego bohatera. Choć właściwie główną bohaterką jest tu młoda dziewczynka która nie umie sobie poradzić ze śmiercią matki. Ojciec który również traci grunt pod nogami postanawia zabrać dzieci w daleką podróż, która pozwoli ich choćby na chwilę odciągnąć od tego co się stało. Film ten był robiony zdecydowanie bez rozmachu, jednakże potrafi wzruszyć. Pokazuje bowiem trudności bycia samotnym ojcem i uczucia dzieci które przeżywają śmierć ukochanej matki.
Film legenda. I właściwie tyle wystarczyłoby do określenia tego filmu. Lecz mając świadomość tego, że młodsi fani kina mogli jeszcze przez tę 8 godzinną trzyczęściową sagę nie przebrnąć. Warto zatem nadmienić, że jest to film uznawany za klasyk pod względem klimatu; gangsterskiego – sycylijskiego klimatu mafii w której rządziły pieniądze i dążenie do władzy, a na pierwszym planie stała zawsze rodzina. Film świetnie obrazuje struktury sycylijskiej mafii. Trzeba dodać, że zagrały w nim gwiazdy wielkiego formatu i to jeszcze jak zagrały … Marlon Brando, Al Pacino, Robert De Niro, te nazwiska mówią same za siebie, podobnie jak nazwisko samego reżysera, czyli Francisa Forda Coppoli.
Tom Hanks wielkim aktorem jest i to bez dwóch zdań trzeba przyznać. Jego role wielokrotnie odbijały się szerokim echem a trzeba przyznać, że grywał bardzo ciężkie role choćby pod względem psychologicznym. W filmie „Filadelfia” wciela się w rolę homoseksualisty cierpiącego na Aids. Film odbił się szerokim echem w latach 90tych bo właśnie w tych latach powstawał i w gruncie rzeczy właśnie te lata należy uznać za pewien przełom w podchodzeniu przez ludzi do homoseksualizmu. Jeżeli dodamy do tego, że wystąpił w nim (jako jego partnera) Antonio Banderas, oraz Denzel Washington możemy śmiało strzelać choćby w ciemno – ze film musiał być dobry. I jak najbardziej jest warty obejrzenia. Co ciekawe, za rolę w tym filmie Tom Hanks odebrał Oscara.